A+ A A-

18 sierpnia 2017 roku

  • wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę

Jako, że sezon jakby burzowo-ogórkowy to dzisiaj krótko.

W tok.fm wystąpił Grześ Schetyna. Ten człowiek o charyzmie i inteligencji przeciętnej cegły wygłosił cała masę komunałów o konieczności zjednoczenia opozycji (pod przewodnią siłą PO), państwie polskim, które nie zdało egzaminu, wychodzeniu z Unii Europejskiej. Była to kompilacja tekstów z całych dwóch ostatnich lat. Takie greatest hits. Oczywiście podsumowane „musimy odsunąć PiS od władzy”. I tradycyjnie nikt nie powie, że aby Platforma mogła odsunąć PiS od władzy, musi najpierw odsunąć Schetynę.

Po wczorajszym, nic nie znaczącym zdarzeniu drogowym w Barcelonie odbyła się demonstracja i skandowano „nie boimy się”. A jeszcze niedawno pani burmistrz organizowała marsze „chcemy przyjmować wincyj!”. Ale przecież wiemy, że grypa, polscy kierowcy, a przede wszystkim ustawa deubekizacyjna pochłaniają więcej ofiar.

Nowy szef „Wiadomości” oświadczył, że słabe wyniki oglądalności programu wynikają ze zmian w panelu telemetrycznym firmy Nielsen Audience Measurement. Nie, nie to, że ludzie nie chcą propagandy oglądać – ot syjonistyczno-masońsko-liberalny spisek. Jest przecież super.

W Holandii odradza się faszyzm. Dla wzmocnienia tożsamości narodowej władze tego kraju zamierzają wprowadzi do szkół… obowiązkową naukę hymnu. Mam nadzieję, że KOD i UBywatele są już w drodze do Amsterdamu. My akurat byśmy na tym skorzystali.

Rychu ma przejść operację kolana. Powinien się modlić żeby robił ją lekarz, którzy nie ma kredytu we frankach.

PiS zamordował telefonię! Konkretnie to do końca września znikną ostatnie automaty telefoniczne. Tak, tak, budkę telefoniczna będzie można zobaczyć tylko na zdjęciu z hailującym ONR.

Jak pewnie wiecie, wczoraj Legii po raz kolejny w tym sezonie, udało się skompromitować na boisku remisując u siebie z mistrzem Mołdawii 1:1. Ale ja nie o tym… Czasami gdy będziecie narzekać na swoją pracę, gdy uznacie, że jest bez sensu i jesteście zmęczeni pomyślcie o biednych piłkarzach. O tym jak ciężkie mają życie opowie Michał Kucharczyk: „Człowiek z zewnątrz tego nie doświadczy. Gramy sześćdziesiąt meczów w sezonie. Wszyscy nam powtarzają, że mamy długą przerwę zimową, ale pamiętajcie, iż my odpoczywamy tylko przez dwa i pół tygodnia, ponieważ później przez miesiąc przygotowujemy się do gry. Składając wszystkie nasze wolne dni w ciągu roku skleimy może miesiąc. Inni ludzie nie pracują w weekendy, święta itd. Nie chcę się tłumaczyć, po prostu wyjaśniam, że jesteśmy nie tyle zmęczeni fizycznie, tylko psychicznie. W przerwie letniej mieliśmy trzynaście dni wolnego. Chyba nikt nie chciałby wrócić do swoich obowiązków po tak intensywnej pracy. Ja natomiast leczyłem się, więc nie odpoczywałem od 5 stycznia.
Nie miałem trzech dni z rzędu bez pracy. Niektórzy nie widują się z rodzinami, bo zdążą w nocy wrócić z meczu, później jadą na trening, a następnie znów ruszamy w trasę. Nikt nie widzi, ile musimy poświęcić życia rodzinnego”. Wzruszyłem się… Takie poświęcenie za tak marne grosze.

Kochajcie więc swoją pracę, bo moglibyście być piłkarzami…

I tym optymistycznym akcentem kończę.
Hugues de Payns

Oceń ten artykuł
(67 głosów)
Powrót na górę

mall

kancelaria patentowa