wtorek, 10 kwiecień 2018 20:42

10 kwietnia

Napisał

Bez roku. Bo dzisiaj inaczej. Nie będzie skrótu, będą wspomnienia z 10 kwietnia 2010 roku.

To była sobota. Miał to być miły dzień w czasie weekendowego wypadu ze znajomymi w Góry Świętokrzyskie. Trochę imprezowania, trochę zwiedzania… Ot, taki zwykły weekendowy relaks, tym bardziej że zasięg telefonii jakiejkolwiek docierał tam raczej średnio. W piątek wiadomo – impreza z gitarą i śpiewami do późnej nocy. Rano budzi mnie sms od Cioci „Kaczyński się rozbił”. Brak zasięgu żeby coś ustalić, wszyscy śpią. Chwilę później ktoś się jednak dodzwonił i wszystko stało się jasne… Pamiętam gospodynię podającą nam śniadanie z płaczem, siedzenie w milczeniu. Niby gdzieś jeździliśmy, coś jedliśmy ale nikt na rozmowy nie miał ochoty.

Po powrocie, jak chyba wszyscy wtedy, pojechaliśmy pod Pałac Prezydencki. Pierwszy, ale nie ostatni raz. Morze ludzi. Ze wszystkich opcji. Parę Prezydencką pożegnałem dopiero w Katedrze w przeddzień wylotu na Wawel. Potem była  Msza na Placu Piłsudskiego. Atmosfera, o której nikt kto wtedy tam był lub tylko to oglądał nie zapomni. Być może można to porównać z tym co działo się po śmierci Jana Pawła II, ale nie do końca. Tutaj było coś innego. Coś czego określić nie potrafię.

smoleńsk

A później? A później był niejaki Dominik Taras, wykreowany na – niemal – bohatera narodowego, „fajna młodzież” z krzyżem z puszek po Lechu (naprawdę określenie „fajna młodzież” się pojawiło), sikanie do zniczy, ekspresowe zbieranie zniczy przez służby HGW, szarpanie modlących, wrzaski jakiejś dziczy, „zimny Lech”, „krwawa Mary”, „pijany Błasik” i inne objawy „szacunku dla zmarłych”. Wtedy toto nie miało nazwy, dziś są to UBywatele RP, którzy dzisiaj przyszykowali swoje żałosne przedstawienia wrzeszcząc „wygraliśmy”. I ja ma się jednać z czymś takim, jak dzisiaj zaapelował Prezydent?  Warunkiem odpuszczenia grzechów jest m.in. żal za grzechy i mocne postanowienie poprawy. A przecież oni są z siebie bardzo dumni.

Nie myślcie, że o „nazistowskim pomniku światła”. Gdyby Hanka nie urządziła tej histerii nie byłoby dzisiaj schodów na Placu Piłsudskiego. Bo druga strona nie jest bez winy. Ale jednak takiej pogardy jak hordy kodziarzy, pod różnymi nazwami, nie okazali. A dziś paru polityków Platformy i Nowośmiesznej pokazało swoje prawdziwe oblicze. Posłużę się pewnym cytatem znalezionym na Twitterze – podobno z 1605 roku: „Po śmierci Hetmana Zamoyskiego wielu było takowych, co postponowało jego pamięć, uwłaczało jego godności. Sejm nakazał ich wyłapać, obić publicznie i z kraju jak psów wygnać. Z umarłych nie godzi się wyczyniać krotochwile. W Polszcze to grzech niebywały". Zostawiam celem przemyślenia.

niech pozostanie

Szkoda, że tak niewielu potrafiło zrozumieć przekaz transparentu…

Czytany 1679 razy